| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
kropka.
Dołączył: 04 Lis 2007 Posty: 38 Skąd: Wrocław
|
Wysłany: Nie Sie 02, 2009 20:50 pm Temat postu: |
|
|
|
Pokój i Dobro!
Po długim powrocie do domu i odespaniu kilku ostatnich nieprzespanych nocy pojawiła się pustka. Ale ją teraz wypełnia Jezus. Dziękuję Wam wszystkim za ten FSM. Już czekam na kolejny i tęsknię za Kalwarią i za Wami. Był to wspaniały czas. Czas wsłuchiwania się w głos Boga. Panie, co chcesz, abym czyniła? Odnalezienie odpowiedzi na kilka pytań. Szczególnie w chwilach sam na sam z Nim, czyli podczas adoracji.
Wiele mi dało również nabożeństwo Krzyża San Damiano oraz to ostatnie, na którym mogliśmy podjąć w pełni świadomą i wolną decyzję, czy wybrać Życie czy Śmierć.
Piękna była każda Eucharystia, a szczególnie święcenia o. Łukasza.
Szczególnie jedna praca w grupach dużo mi dała. Ta gdy mówiliśmy o wspólnocie. Wspaniały czas.
Fioretti jak zawsze dało czadu. Niestety nie mogłam oddać krwi, choć bardzo mi na tym zależało. Dziękuję za możliwość podjęcia kolejny raz Duchowej Adopcji.
Pozdrawiam i do zobaczenia za rok! ;D |
|
| Powrót do góry |
|
|
Estera
Dołączył: 02 Sie 2009 Posty: 36
|
Wysłany: Pon Sie 03, 2009 8:38 am Temat postu: |
|
|
|
PAX! Ja chciałam podziękować jeszcze za spowiedż. Widzę, że tak jak mi wielu osobom taka forma spowiedzi daje więcej niż taka "zwykła" w konfesjonale. Wielkie dzięki za możliwość wrzucania i o madlania naszych wlasnych intencji w czasie Eucharystii.Aha i to co mi się najbardziej na FSM-ie podoba to to, ż nic nie jest obowiązkowe. I to co już kilka osób zauważyło, że Eucharystia na FSM-ie mimo iż trwa 2 godziny to wcale tego nie czuć. Mam taką propozycję, może tak jak w tym roku św. Maksymiliana za rok przedstawić innego świętego związanego z franciszkanami. Bo dziń św. Maksymiliana bardzo mi się podobał. Aha ja mam takie marzenie, żeby kiedyś na FSM-ie zagrał zespół Michael. Pozdrawiam Tatusiu.  |
|
| Powrót do góry |
|
|
Bartek Wojarski
Dołączył: 02 Sie 2009 Posty: 6 Skąd: Wrocław
|
Wysłany: Pon Sie 03, 2009 11:55 am Temat postu: |
|
|
|
Ja byłem na FSM 1 raz i bardzo mi się podobało, planuje jechać za rok. Tylko jedna rzecz mnie trochę irytuje a mianowicie śpiewanie pieśni ( nie piosenek pieśni) czy modlitw na jakieś kosmiczne melodie... typu "Ojcze nasz" na melodie kolędy albo "Baranku Boży" na nie wiem jaką melodie... _________________ Jestem Katolikiem,Polakiem i Konserwatystą i jestem z siebie dumny - Bartek Wojarski |
|
| Powrót do góry |
|
|
mariowalcz25
Dołączył: 03 Sie 2009 Posty: 1
|
Wysłany: Pon Sie 03, 2009 12:15 pm Temat postu: Re: 22 FSM 2009 za nami - nasze wspomnienia i .... |
|
|
|
| Piotr Reizner napisał: | Pax!
Kochane Dzieci
22 Spotkanie Młodych za nami - dzięki Wam za ten wspaniały czas, dopiero wyjechaliście, a już na Kalwarii zrobiło się... smutniej
Czekam na Wasze wnioski, wspomnienia, rady, skargi - one pomogą lepiej zorganizować przyszłoroczne Spotkanie.
Pozdrawiam i ściskam jeszcze z Kalwarii  |
W przyszłym roku na FSMie zmieniłbym tylko to aby nie było koedukacyjnych noclegów, praktycznie nikt tego nie pilnował. A rodzice wysyłając swoje dzieci kierując się zaufaniem do Franciszkanów. Więc jeśli chodzi o to to WIELKI NEGATYW i ZGORSZENIE ( |
|
| Powrót do góry |
|
|
margerita_33
Dołączył: 05 Sie 2006 Posty: 80 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Pon Sie 03, 2009 15:06 pm Temat postu: |
|
|
|
Kochany Tatusiu ,
to 22 spotkanie było dla mnie niesamowite. Każda Eucharystia, a szczególnie ta ze święceniami kapłańskimi jak również każde nabożeństwo pozostawiło we mnie jakiś ślad. Dziękuję Wam za to!!! Jedna moja taka prośba, czy w przyszłym roku (bo mam nadzieję, że będę) nie można by było zrobić, chociaż dla wybranych, śpiewu Jutrzni i Komplety. Teksty zawsze są w śpiewniku, ale ich za bardzo nie używamy a szkoda
pozdrawiam _________________ ... moja wędrówka pełna nadziei... |
|
| Powrót do góry |
|
|
Matitiahu

Dołączył: 18 Cze 2006 Posty: 206 Skąd: Okolice Rzeszowa
|
Wysłany: Pon Sie 03, 2009 15:59 pm Temat postu: |
|
|
|
| margerita_33 napisał: | Jedna moja taka prośba, czy w przyszłym roku (bo mam nadzieję, że będę) nie można by było zrobić, chociaż dla wybranych, śpiewu Jutrzni i Komplety. Teksty zawsze są w śpiewniku, ale ich za bardzo nie używamy a szkoda  |
| Bartek Wojarski napisał: | | Tylko jedna rzecz mnie trochę irytuje a mianowicie śpiewanie pieśni ( nie piosenek pieśni) czy modlitw na jakieś kosmiczne melodie... typu "Ojcze nasz" na melodie kolędy albo "Baranku Boży" na nie wiem jaką melodie... |
| Estera napisał: | Wielkie dzięki za możliwość wrzucania i o madlania naszych wlasnych intencji w czasie Eucharystii.Aha i to co mi się najbardziej na FSM-ie podoba to to, ż nic nie jest obowiązkowe. I to co już kilka osób zauważyło, że Eucharystia na FSM-ie mimo iż trwa 2 godziny to wcale tego nie czuć. Mam taką propozycję, może tak jak w tym roku św. Maksymiliana za rok przedstawić innego świętego związanego z franciszkanami. |
Proponuję świętego Antoniego.
| Gande1991 napisał: | | Było świetnie. Najlepsze było nabożeństwo to na który głosowaliśmy. Tylko troszkę za krótko trwał ten 22 FSM!!! |
| Ellia aka room214 napisał: | wielkim plusem tego fsmu byla niesamowicie mila i jakze rozmowna,pomocna obsluga w toalecie ,wykonywaly swoja prace na 110% !
wiec z tego miejsca chcialbym podziekowac Pani Czeslawie i Anecie  |
Pod tymi słowami się podpisuję.  _________________ Przepasawszy więc biodra wiarą i pełnieniem dobrych uczynków, podążajmy ścieżkami Pana za przewodem Ewangelii, abyśmy zasłużyli na oglądanie Tego, który nas wezwał do swego Królestwa.
(Reguła św. Benedykta) |
|
| Powrót do góry |
|
|
Bartek Wojarski
Dołączył: 02 Sie 2009 Posty: 6 Skąd: Wrocław
|
Wysłany: Pon Sie 03, 2009 16:04 pm Temat postu: Re: 22 FSM 2009 za nami - nasze wspomnienia i .... |
|
|
|
| mariowalcz25 napisał: |
W przyszłym roku na FSMie zmieniłbym tylko to aby nie było koedukacyjnych noclegów, praktycznie nikt tego nie pilnował. A rodzice wysyłając swoje dzieci kierując się zaufaniem do Franciszkanów. Więc jeśli chodzi o to to WIELKI NEGATYW i ZGORSZENIE ( |
Matko ,bez przesady, to nie jest wyjazd do Hiltona tylko na FSM....Rozumiem ,że są sytuacje ,gdzie stanowi to pewien problem ,ale wtedy mówisz "Sorry czy możesz na moment opuścić to pomieszczenie" i każdy normalny człowiek mówi "Spoko,spoko", a na FSM zazwyczaj nie jeżdżą inni ,bo mają uczulenie na kościół.... Z resztą można pojechać pod namiot i wtedy mieszkasz z kim chcesz ,albo samemu..... _________________ Jestem Katolikiem,Polakiem i Konserwatystą i jestem z siebie dumny - Bartek Wojarski |
|
| Powrót do góry |
|
|
Bartek Wojarski
Dołączył: 02 Sie 2009 Posty: 6 Skąd: Wrocław
|
Wysłany: Pon Sie 03, 2009 16:37 pm Temat postu: |
|
|
|
Po chwili stwierdziłem ,że chyba źle zrozumiałem o co chodzi cytowanej przeze mnie w poprzedni poście osobie. A mianowicie chyba chodziło o to ,że inni spali koedukacyjnie i w ten sposób siali zgorszenie ,tak? Jeśli tak to mam kilka pytań :
1.Ciekawe jak Frankowie mieli tego pilnować , chodzić po namiotach co noc i sprawdzać?? (chyba nie powiesz mi ,że jeśli ktoś się zarejestrował ,że mieszka z kimś tam to nie da rady naprawdę mieszkać z kim innym...)
2.Co to dla Ciebie za problem? Co Cię to obchodzi kto z kim mieszka i co robi? Patrz na siebie zamiast szukać "drzazgi w oku bliźniego"...
3.Nie można kogoś na siłę zmuszać ,żeby nie mieszkał koedukacyjnie, można próbować przekonać ,ale nic na siłę to jest najgorszy sposób!! Czyż nie?
Pozdrawiam _________________ Jestem Katolikiem,Polakiem i Konserwatystą i jestem z siebie dumny - Bartek Wojarski |
|
| Powrót do góry |
|
|
karolina87f

Dołączył: 23 Lut 2007 Posty: 628 Skąd: <HR>
|
Wysłany: Pon Sie 03, 2009 21:52 pm Temat postu: |
|
|
|
Franki nie mogą takich rzeczy dopingować!!!! bez przesady!!! tak patrz punkt 1 patrz na siebie!!! ale jak coś nie tak zauważy się ze się dzieje to my tez mamy prawo zareagować a nie tylko biadolić ze coś tam i coś tam.... trzeba pomoc!
wystarczy że mieli na głowie osoby pod wpływem alkoholu ... Tatko Piotr ma do nas zaufanie... i dlatego nie nadużywajmy tego wotum! Koedukacyjne noclegi????????? ale przecież brat np z siostrą mogą mieszkać w jednym namiocie!
p.s ciesze się że właśnie na fsm-ie zaczęła się moja przygoda z honorowym krwiodawcą :)ciesze się ze był dzień ze św. Maksem każdy punkt i ogólnie wszystko było perfekcyjne!!!! _________________ "...Nie uciekaj w pustkę serca,
otwórz bramy czeka Ktoś...
(...)..On Cię woła szumem wiatru..." |
|
| Powrót do góry |
|
|
Estera
Dołączył: 02 Sie 2009 Posty: 36
|
Wysłany: Wto Sie 04, 2009 8:59 am Temat postu: |
|
|
|
Pokój i dobro. Ja na franciszkańskiego świętego lub błogosławionego proponuję o. Wenantego Katarzyńca, o którym Tata Piotr mówił w sobote, chociaż on nie jest jeszcze błogosławiony, ale żył na Kalwarii i tam umarł. / Urodził się w Obydowie koło Lwowa, w ubogiej rodzinie, i nosił imię Józef. Od dzieciństwa odznaczał się zamiłowaniem do modlitwy i skupienia. Był cichy, skromny i zamknięty w sobie. Według woli rodziców przygotowywał się do pracy nauczyciela, jednak środki na utrzymanie i naukę musiał zapewniać sobie sam. Mimo sprzeciwu rodziców trwał w postanowieniu podjęcia kapłaństwa. W 1907 r. zgłosił się do klasztoru braci konwentualnych, ale przyjęto go dopiero w rok później. Swoje powołanie musiał ochronić przed gwałtownymi pokusami i ciemnością duchową. Wytrwał dzięki wierności modlitwie, sakramentom pokuty i Eucharystii, starannej i uważnej lekturze świętych autorów. Ta próba umocniła w nim równowagę duchową, prostotę, serdeczność, zamiłowanie do adoracji Najświętszego Sakramentu, cześć dla Maryi Dziewicy.
W 1914 r. przyjął święcenia kapłańskie. Skierowany do Czyżek posługiwał także żołnierzom I Wojny. W tym samym roku wybrano go na mistrza nowicjuszy we Lwowie, gdzie pracę formacyjną połączył z intensywną posługą duszpasterską i osobistą ascezą. Czas wojny, braki żywności i opału, sprawiły, że jego zdrowie podupadło: od 1917 r. pojawiły się początki gruźlicy. W 1919 roku został przyjacielem młodszego od siebie o kilka lat Maksymiliana Marii, którego gorąco popierał w rozwijaniu dzieła "Rycerstwa Niepokalanej". Mimo prób leczenia zmarł w Kalwarii Pacławskiej 31 marca 1921 r.
Św. Maksymilian pisał o nim: "Nie silił się na rzeczy nadzwyczajne, ale zwyczajne czynił nadzwyczajnie". W roku 1949 rozpoczęto proces informacyjny |
|
| Powrót do góry |
|
|
Estera
Dołączył: 02 Sie 2009 Posty: 36
|
Wysłany: Wto Sie 04, 2009 9:07 am Temat postu: |
|
|
|
PAX! Mam jeszcze propozycje filmu na FSM jeżeli to możliwe chciałabym by fsm-owicze go zobaczyli.
BANDYTA: Brute (TIL SCHWEIGER) -brutalny, szorstki recydywista, pół Anglik, pół Polak zostaje zesłany w ramach resocjalizacji do dziecięcego szpitala w Rumunii, którym zarządza ordynator Sincai (PETE POSTLETHWAITE). Trafia do przedsionka piekła. Niemal każdego dnia szpitalna furmanka wywozi trumnę z ciałem zmarłego dziecka. Pielęgniarka Mara (POLLY WALKER) dwoi się i troi, żeby ulżyć swoim małym podopiecznym w ich nieszczęściu. Chirurg Babits (JOHN HURT), zmuszony do wykonywania swoich obowiązków w okropnych warunkach i często przez to bezsilny wobec śmierci, topi stresy w alkoholu. Brute staje twarzą w twarz z przerażającą prawdą: jedynym ratunkiem dla dzieci jest sprzedawanie ich rodzinom zastępczym z Zachodu. Uzyskane w ten sposób pieniądze pozwalają przetrwać pozostałym pacjentom szpitala.
Tymczasem w bohaterze zakochuje się dwunastoletnia, chora Cyganka, Elena (IDA JABŁOŃSKA). Dziewczynka nie ma żadnych szans na przeżycie, wszystko co można dla niej zrobić to udawać odwzajemnienie miłości. Brute, ulegając namowom Mary ( jest zakochany), podejmuje tę grę, która z czasem przestaje być grą. Bandycie nieobojętne stają się też losy dwóch chłopców - Jorgu (WOJCIECH BRZEZIŃSKI) i Moscu (BARTEK PIENIĄŻEK). On sam powoli staje się innym człowiekiem. Nie wykorzystuje danej mu szansy powrotu do domu - już nie z przymusu, ale z własnego wyboru postanawia rozprawić się ze złem, które trawi szpital, zwłaszcza, że miejsce to stanowi także punkt przerzutowy w przemycie broni. Ten zapomniany zakątek świata, podobnie jak wiele podobnych mu w tej części Europy, jest nasycony splotem tragicznych paradoksów. Jeden z nich dotyczy bezpośrednio bohatera: jeśli Brute zabije człowieka, który nielegalnymi metodami utrzymuje szpital, skaże tę "lecznicę" i jej pacjentów na zagładę. Musi jednak dokonać wyboru - najtrudniejszego w swoim życiu. To tylko taka propozycja, ale film jest naprawde dobry. Pozdrawiam Tatusiu.  |
|
| Powrót do góry |
|
|
Estera
Dołączył: 02 Sie 2009 Posty: 36
|
Wysłany: Wto Sie 04, 2009 9:09 am Temat postu: |
|
|
|
I mam jeszcze pytanie jaki tytuł ma piosenka, którą nazwaliśmy Belgijką?  |
|
| Powrót do góry |
|
|
Damianv3
Dołączył: 01 Sie 2009 Posty: 1
|
Wysłany: Wto Sie 04, 2009 21:50 pm Temat postu: |
|
|
|
Na kalwarii było świetnie nie myślałem że tak bardzo mi się tam spodoba. ;]
| rlk120 napisał: | | Ellia aka room214 napisał: | PAX !
nie wiem jak to sie stalo ale na kalwari byl Tede xDDD
wydawalo mi sie ze malo kto wiedzial kto na konsolecie siedzial |
specjalnie dla tych słów zarejestrowałem się tutaj
Na pewno nie był to Tede, ale wiadomo może kto to był ?
Nawiązałbym współpracę xD |
Wiadomo kto był byli BOBERRO, PRYKONE i DJ BUHH(inna ksywka Tede/patrzyłem na wiki)... ;] aha miał być jeszcze dj qx ale nie przyjechał, wiem bo gadałem z nimi, kupiłem płytę i mam podpisy ;] |
|
| Powrót do góry |
|
|
Ritka
Dołączył: 02 Sie 2007 Posty: 8 Skąd: Kraków
|
Wysłany: Wto Sie 04, 2009 22:17 pm Temat postu: |
|
|
|
| Bartek Wojarski napisał: | | śpiewanie pieśni ( nie piosenek pieśni) czy modlitw na jakieś kosmiczne melodie... typu "Ojcze nasz" na melodie kolędy albo "Baranku Boży" na nie wiem jaką melodie... |
Zdecydowanie się zgadzam. Jeśli chodzi o Ojcze Nasz no to jeszcze jeszcze, ale części stałe powinny być dla ludzi:). Nie mówię, że były brzydkie czy coś bo były pięknie wykonane no ale zaśpiewać niektóre nie szło zupełnie:(. _________________ Ziemia jest warsztatem niebios...  |
|
| Powrót do góry |
|
|
Estera
Dołączył: 02 Sie 2009 Posty: 36
|
Wysłany: Sro Sie 05, 2009 18:01 pm Temat postu: |
|
|
|
A oto piosenka, myślę,że wszyscy FSM-owicze się ze mną zgodzą w sam raz dla Taty Piotra:
Nie boję się gdy ciemno jest
ojciec za rękę prowadzi mnie /x2
dziękuję ci Tato za wszystko co robisz,
że bawisz się ze mną na rękach mnie nosisz
dziękuję ci Tato i wiem to na pewno
przez cały dzień czuwasz nade mną
nie boję się ...
czasem się martwię czegoś nie umiem
ty mnie pocieszasz i mnie rozumiesz
śmieję się głośno kiedy żartujesz
bardzo cię kocham i potrzebuję
nie boję się ..
nasz Ojciec mieszka w niebie
kocha mnie i ciebie
on nas kocha kocha mnie i ciebie
nie boję się ...
sanki są w zimie rower jest w lato
mama to nie jest to samo co tato
nie boję się ..
 |
|
| Powrót do góry |
|
|
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|