Postać świętego Franciszka z Asyżu wydaje się powszechnie znana i bliska. Są jednak pewne obrazy wyjęte z hagiografii średniowiecznej, opiewającej jego charyzmat, które zdominowały wyobrażenie o nim, a tym samym przesłoniły inne obrazy, może mniej romantyczne, ale nie mniej istotne dla uchwycenia prawdy o nim.
Jest Franciszek rozpoczynający pokutne życie, który na placu biskupim oddaje swojemu ojcu odzienie.
Jest Franciszek kochający stworzenia, który przemawia do ptaków czy ułaskawia wilka z Gubbio.
Jest Franciszek modlący się, który trzyma dwa skrzyżowane patyki, jakby wygrywał na skrzypcach pieśń uwielbienia.
Jest Franciszek naśladujący Chrystusa, który na Alwerni otrzymuje stygmaty...
Ale jest i Franciszek, który wyrusza do Rzymu, by prowadzić poważną rozmowę z papieżem o przyszłości zakonnej wspólnoty; który zachwycony wielkością i pokorą Boga staje się apostołem Eucharystii i obrońcą kapłanów; który z pełną powagą podejmuje misję głoszenia Ewangelii nie tylko poprzez przykład życia i kazania, ale i poprzez pisanie listów; który wobec poważnych problemów umie zająć zdecydowane stanowisko, oparte na dogłębnym realizmie życiowym...
Źródła historyczne ukazujące życie Franciszka są liczne i bardzo zróżnicowane. Dlatego tym bardziej ważne jest, by na zachowane świadectwa umieć spojrzeć w sposób krytyczny, to znaczy ze świadomością różnorodności gatunków literackich, które posługują się charakterystycznymi schematami i środkami stylistycznymi. Mówiąc najprościej, nie można czytać średniowiecznej biografii – zapisanej w hagiograficznym stylu, z zachowaniem wszelkich norm właściwych tego typu literaturze – tak jak czyta się współczesne, historyczne opracowanie życia i działalności jakiegoś bohatera. Także w odniesieniu do osoby świętego Brata z Asyżu konieczne jest, by o tej specyfice nie zapominać. Ważne też jest, aby – patrząc na człowieka – nie pozbawić go jego życiowego środowiska, które warunkuje i jednocześnie tłumaczy wiele zachowań, które są wyrazem panującej mentalności społecznej, albo też są reakcją na obowiązujące powszechnie zależności. Nie można też zapomnieć, że człowiek poprzez różnego rodzaju doświadczenia ewoluuje, wzrasta, nabywa mądrości. Człowiek to nie jakiś jego wizerunek w takim czy innym momencie życia, ale to żywa osoba i jej historia, która dzieje się w konkretnym miejscu i w konkretnym czasie. Tak też i zamierzeniem tej prezentacji jest nie tyle ukazanie jakichś obrazów Franciszka, co raczej Franciszka i jego historii, która jest małą acz znaczącą częścią wielkiej historii świata.
- o. Andrzej Zając OFMConv
-
Dom rodzinny
Także Franciszek miał dom rodzinny. Miał rodziców, którzy kochali go i poprzez codzienne zabiegania chcieli jak każdy dobry rodzic zapewnić mu i wykształcenie, i poczucie bezpieczeństwa, i świetlaną przyszłość. Piotr Bernardone i Giovanna, zwana też Piką, choć nie należeli do ówczesnej asyskiej szlachty, byli bardzo bogaci, mieli w posiadaniu kilka domów, i wiodło się im o wiele lepiej niż niektórym rodzinom przynależącym do wyższej grupy społecznej maiores.
czytaj więcej -
Rozterki i samotność
Niedoszły asyski rycerz, nosząc w sobie dotychczasowe przeżycia, zaczął poszukiwać ich głębszego sensu. Nie wiadomo, czy szukając nowych wrażeń, czy odpowiedzi na pojawiające się rozterki, jeszcze tego samego roku udał się jako pielgrzym do Rzymu. Tam, przy grobie św. Piotra Apostoła, zobaczył wielu innych pielgrzymów, którzy wrzucali tam swoje mizerne datki. Franciszek tak był tym poruszony, że bez chwili wahania wrzucił całą garść srebrnych monet.
czytaj więcej -
Wśród braci
Sytuacja zaczęła się zmieniać, kiedy wiosną 1208 roku do Franciszka dołączyli pierwsi bracia: Bernard z Quintavalle oraz Piotr Cattani, znani i szanowani w Asyżu. Obydwaj za radą Franciszka sprzedali swoje mienie, a dochód rozdali ubogim. Zanim jednak to uczynili, w kościele San Nicola tuż przy Piazza del Comune, upewnili się – odnajdując Boże wskazanie w słowach Ewangelii – co do sposobu postępowania i stylu życia, który teraz podejmowali już razem. Zamieszkali przy Porcjunkuli.
czytaj więcej -
Bliżej nieba
Ostatnie lata Franciszka były naznaczone wielkim cierpieniem. Od początku, nie będąc zbyt silnej konstrukcji fizycznej, łatwo zapadał na zdrowiu, a jego przeżycia – od więzienia w Perugii począwszy, poprzez zimowe noce w szałasach czy grotach, aż po wycieńczającą pieszą wędrówkę do Hiszpanii – znacznie osłabiały jego organizm. Od lat cierpiał z powodu przewlekłej zimnicy, czyli malarii, która powodowała złe samopoczucie, bóle głowy, gorączkę, dreszcze.
czytaj więcej










